Wino z ryżu i rodzynek

Wina domowe przygotowuję od lat bez mała dwunastu. Jakiś czas temu wspominałem już o tym w blogu (przepis na wino gronowe). Alkoholowa alchemia należy do tych najbardziej pociągających spośród całej, szeroko pojętej sztuki kulinarnej. Zresztą sami zobaczcie. Jak z niczego zrobić coś? Dzisiaj u Bustera ciekawe wino zimowe.

1425643209

Ryż kupujemy najtańszy – dokładnie taki, jaki jest zrzucany przez akcje humanitarne z samolotów w krajach Trzeciego Świata. Nie pogięło mnie również na tyle, abym miał przepłacać za kwasek cytrynowy. Jedynie rodzynki powinny być dobrego gatunku. Daktyle dodałem przede wszystkim dlatego, że nie miałem innego pomysłu na zagospodarowanie lekko już obeschniętej połowy zawartości paczki. Równie dobrze można pozostać przy samych rodzynkach albo dorzucić na przykład suszone figi, morele, śliwki, jakąś żurawinę, itp. Ogranicza nas wyłącznie inwencja własna.

Na 10-litrowy baniak:

– 1.25 kg ryżu (miało być 1.5 kg ale ostatecznie dałem mniej)

– 400 g rodzynek

– 100 g daktyli

– 2.5 – 3 kg cukru (2 kg od razu, reszta po pierwszym ściągnięciu wina znad osadu)

– 40 g kwasku cytrynowego + ewentualnie sok z jednej cytryny

– jedno opakowanie drożdży winiarskich

Płukanie ryżu

Tak naprawdę, jest to jedyna trudność przy wyrobie win tego rodzaju. I może nawet nie tyle trudność, co uciążliwość, bo przecież ryż wypłukać potrafi każdy, i również każdego za trzydziestym z kolei odlaniem wody strzeli cholera – mniejsza bądź większa. Ma się rozumieć, mnie strzela ta w wersji deluxe.

płukanie ryżu

Można oczywiście puścić wodę w garnek i, zostawiwszy odkręcony kran, iść na przykład do kina. Takie rozwiązanie jest jednak tyleż ekonomiczne i skuteczne, co oświadczyny pracownika biurowego skierowane w stronę luksusowej prostytutki. Musimy mieszać ten ryż, przelewać, odlewać i cudować, aż woda stanie się w miarę przejrzysta. Kryształu nie osiągniemy nigdy, ale większą część wolnej skrobi wypłukać trzeba – aby wino było klarowne. W międzyczasie zagotowujemy dwa litry wody i rozpuszczamy w niej cukier: otrzymany syrop, po ostygnięciu (!), wlewamy do gąsiora. Kwasek cytrynowy również dodajemy w formie uwodnionej.

Teraz bakalie

Siekamy te bursztyny. Z daktylami czynimy w podobny sposób.

rodz

Zaraz ktoś powie:

– Buster, zawracasz głowę; ja bym to wrzucił w całości i nie jebał męczył się z krojeniem.

– Ok, a odpowiedz mi, w jakiej postaci jadasz wigilijnego śledzika z cebulką: w jedną dłoń bierzesz osolony filet 30cm długości, a w drugą całą cebulę i na zmianę sobie pogryzasz, czy jednak wolisz rybę podaną na ładnym talerzyku, pokrojoną w podłużne kawałki, po wierzchu posypaną drobno poszatkowaną cebulką? Wyobraź sobie, że drożdżom też łatwiej i przyjemniej „je się” owoce rozdrobnione. A dla rasowego winiarza drożdże są świętością!

drożdże winiarskie

Ja kupiłem takie – suszone skórki winogron z zaszczepionymi kulturami mikroorganizmów. Płynnych nie było, a i tych powyżej naszukałem się jak rolnik żony. Teraz po prostu nie sezon (na drożdże, bo na kobiety trwa nieprzerwanie).

wino ryżowe

Być może wygląda to tak, jakby do baniaka nahaftowali wszyscy warszawscy menele, ale tak musi być. Domowy wyrób win działa na zasadzie: „Tu na razie jest ściernisko…”.

Warto zaczekać. Gotowe wino (w moim przypadku) wygląda tak:

wino z ryżu i rodzynek