To nie brak weny

Nigdy nie należałem do blogerów często publikujących (nie mylić z częstością pisania), a w ostatnich miesiącach wartość ta jeszcze się obniżyła. Czy coś to oznacza? Ano oczywiście… że nie.

Po prostu bywa w życiu każdego człowieka czas, w którym moce twórcze, siły witalne, myśli, pragnienia koncentrują się na innym punkcie (punktach), niż dotychczas. To nic złego, wszak wszystko jest przecież płynne, a my zostaliśmy stworzeni jako predestynowani do ewolucji.

Czas, który jest do mojej skromnej dyspozycji, przeznaczam na taką ilość aktywności, których potrzebowałem, których tak mocno i od tak dawna pragnąłem, że nie silę się na sprawy, które w tym momencie nie są mi niezbędnie konieczne do szczęścia. Tylko tyle, i aż tyle.

Natomiast ważny dla mnie jest taki niuans, że pomimo iż nie publikuję często, codziennie robię naprawdę ogromną ilość notatek, które – tak jak plemniki – znajdą finalnie swoje właściwe ujście. W telefonie, na przypadkowych kartkach, karteczkach i karteluszkach, w komputerze (choć ten rzadko kiedy włączony), na czole własnym i jakże kształtnych pośladkach śpiącej obok kobiety.

Porada dla blogerów

Jeśli w pewnym momencie swojej przygody twórczej dokonasz nieciekawego odkrycia, że z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej zmuszasz się do bycia na siłę fajnym, czytaj: do miernych publikacji, wykonywania sztucznej aktywności sieciowo-społecznościowej, rozdawania uśmiechów wszem i wobec, podczas gdy na twym obliczu tak naprawdę wymalowana odwrócona w dół podkówka warg, zatrzymaj się na moment. Przemyśl kilka spraw, spraw ze swojego realnego życia; zastanów się, czy wszystko w nim gra, czy nie chciałabyś czegoś zmienić, poprawić. Bo to właśnie w tej sferze tkwić może prawdziwy powód ogólnego zniechęcenia i poczucia pewnego rodzaju dołującej pustki, a jeśli w porę tego nie wykryjesz i nie podejmiesz działań, blogowanie – niegdyś twoja wielka pasja – rychło przerodzi się w coś na kształt maniakalnego noszenia pary zbyt ciasnych butów: czynności wykonywanej tylko po to, aby odczuć wielką i niewysłowioną ulgę, gdy w końcu je zdejmiesz.

  • Alutka

    Mam nieodparte wrażenie, że ten tekst napisałeś w parę minut a i tak przewyższa o kilka głów większość notek, które pojawiają się w sieci….

  • xynol

    blog blogiem a życie życiem

  • niby brak weny, a tekst na Twoim, wysokim jak zawsze, poziomie, to ci ciekawostka :)))))
    co tu się będzie działo, jak Cię wena dopadnie, normalnie strach się bać…. :))))))