To może znów pojedziemy wierszem…


Rozjechani

 

W tym nieobecnym tłumie,

Co inni zwykli ślepo gnać,

Gdy tam Cię ujrzałem, poczułem,

Że chciałbym z Tobą grać.

 

Twój uśmiech oznaczał zachętę,

Roztopił serce, zziębnięte od lat.

Już zarzuciłaś na mnie przynętę,

I to uczucie do dzisiaj wciąż trwa.

 

Szczęście utrzymać – niełatwo tak,

I jak to w życiu, przyjść musiał kres.

Skrzydła rozłąki, piekielny ptak,

Miast wrót ekstazy, dał strumień łez.

 

Ref.

Dlaczego tak ciężko,

Dlaczego los tak ciężko karze?

Będziesz tu przy mnie?

Czy pomkniesz sama w świat?

 

Ten czas jest przepełniony trwogą,

Dziś jesteś, a jutro nie ma Cię,

Gdy w ciemny wieczór tak osobno,

A w żyłach dziko płonie krew…

  • Alutka

    Stały bardzo wysoki poziom! 🙂

  • Super! 🙂

    • Dzięki, dzięki! 🙂