Praca jako św. Mikołaj

Ciężko nazwać tę fuchę zawodem, bo praca wykonywana jest mocno sezonowo i ogranicza się do kilku grudniowych dni, tj. Mikołajki szóstego dnia tego pięknego miesiąca, no i oczywiście Wigilia + Boże Narodzenie. Wiosną czy latem zapotrzebowanie na Mikołaja zerowe, a może nawet i ujemne – jeśli w gorące lipcowe popołudnie będziesz próbował wedrzeć się do czyjegoś domu przez komin, zostaniesz po prostu zastrzelony. I słusznie.

Nieważne, jak bardzo potrzebujesz żywej gotówki, i jak mocno jesteś zdesperowany, nie rób tego…

Jako że obecnie dzieci rodzą się z tabletami w malutkich dłoniach, swoją żałosną osobą będziesz w stanie zainteresować chyba jedynie embrion.

Bachory zadają najróżniejsze pytania, np. dlaczego masz takie duże uszy, albo gdzie są, kurwa, renifery. Jeśli odpowiesz, że „w dupie”, nici z zapłaty za występ. To i tak pół biedy, bo jeśli dzieciak w odpowiedzi rozpłacze się, Mikołaj naraz zostanie oskarżony o znęcanie się nad nieletnimi, albo nie daj Bóg pedofilię, i rychło aresztowany. I słusznie. Kto to pomyślał, żeby dorosły facet przebierał się w tego rodzaju ciuchy.

Rozmawiałem z jednym takim okropnym Mikołajem. Na castingu zapytano go, co zrobi, gdy jakiś dzieciak naszcza, a w wersji hard – nasra, mu na kolana. Ja już zacząłem myśleć o porządnej, kutej siekierze, napalmie oraz broni maszynowej. A Mikołaj? – Ma obrócić to wszystko w żart. Nie lepiej w perzynę?

Żadna praca nie hańbi?

Być może. Natomiast na pewno nie każdej pracy warto się podejmować. Niebawem kolejny taki przykład. Za swoje występy Mikołaje kasują od 50 do 250zł za godzinę. Lepiej wynająć prostytutkę.

  • Basia R.

    hehehe!

  • Alutka

    Puenta mistrzostwo 😀

    • Czego się nie robi dla miłych czytelników 🙂

  • ale, że prostytutkę do dziecka??!!… :))))))

    • A kto tu mówi o dzieciach? ;)) Zresztą, te panie są (podobno, tak słyszałem) do tego stopnia multi funkcjonalne, że najpierw chętnie pobawią się z dzieckiem klockami, a potem z tatusiem – „w te klocki”.