Kobieta

Kobieta

Kobieto, jakież są Twe pragnienia?

Tyle w nich żądzy i zwątpienia.

Czyny, tak bardzo wciąż odległe,

W myśli, od ciała niepodległej.

 

Planów i marzeń bańki mydlane

Łapiesz, wydając wyrok na nie.

Wykuć podwalin swego żywota,

Przyjść muszą wola i ochota.

 

Jakim to siłom można przypisać

Kreację takoż pięknego lica?

Uczta dla Bogów być to musiała,

Ambrozja – w postać Twego ciała.

 

Jedno spojrzenie na smukłe dłonie,

Błysk cudnych oczu i wszystko płonie.

Gwiazdy uśmiechu, kibić ponętna,

Tworzą tu wymiar Twojego piękna.

 

Kobieto, jakież są Twe pragnienia?

W eksplozji serc, ciał uniesienia.

Miłość i czułość, może kochanie…

Diabłu bym duszę zaprzedał za nie.