Gdy wszystko zależy od kontekstu

Będąc zawodowo związanym z obsługą mieszkańców pewnego osiedla, na co dzień zwykłem dbać o ich komforty mieszkaniowe, techniczne, wizualne, a czasem nawet i psychiczne. Krótko mówiąc, staram się organizować wszystko tak, aby nawet ptasiego mleka im nie brakowało. Że nie zawsze się udaje – to zupełnie osobna kwestia. Wszak jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Nawet Buster.

Ale do rzeczy.


Czas akcji:

Niedawno.

Miejsce akcji:

Warszawa. Teren zamknięty, dwa niskie bloki z początku lat 90. Otoczone pieczołowicie pielęgnowaną zielenią, (słabo) strzeżone przez podnajętych portierów. Na dobrą sprawę jedyną funkcją tych jegomości jest siedzenie we wnętrzu cuchnącej przetrawionym dymem papierosowym blaszanej budy i zachłanne oglądanie cyfrowej telewizji naziemnej. Gdyby równolegle leciała w eterze telewizja analogowa, to zapewne ją również by oglądali. Każdy z portierów, periodycznie, średnio jeden raz w ciągu 12-godzinnego dyżuru, zobowiązany jest do wykonania znacznego wysiłku fizyczno-umysłowego, polegającego na wciśnięciu przycisku pilota od bramy, celem umożliwienia wjazdu na teren śmieciarce MPO.

Większa część tutejszych mieszkańców uważa się za ścisłą elitę finansowo-umysłową tego kraju. W rzeczywistości rzadko w którym przypadku pokrywa się to z prawdą.

Relacja zdarzeń:

Było sobie pewne małżeństwo dobiegających osiemdziesiątki ludzi. Oni dwoje i pies, równie wiekowy; podobnie długowłosy i także mocno zaniedbany. Od kiedy tylko sięgam pamięcią, zawsze byli to tzw. „problemowi lokatorzy” – wiecie: z tych, co to nie będą w pełni usatysfakcjonowani nawet wtedy, gdy przeprowadzić im darmowy remont całego mieszkania. I tak znajdą jakiś pojedynczy kafelek glazury bijący o milimetr w lewo od pionu, i będą z tego powodu słać skargi i absurdalne donosy. Remontu za friko nikt im oczywiście nie wykonał, ale państwo W. niejednokrotnie zgłaszali rzekomy fakt nieumycia okien czy lamperii. Przeszkadzały im kłaki sierści, obecne na klatce schodowej. Sierści ich własnego psa, warto dodać. Że trawa urosła o centymetr. Padało, to i urosła – koszenie zaś przypada raz w miesiącu, planowo. Państwo W. oczekiwali specjalnej obsługi, prezentując postawę roszczeniową i zgorzkniałą. Po uważnej (albo choćby i tylko pobieżnej) lekturze powyższego skrótu, na pewno wyciągnęliście słuszne wnioski, że miałem z nimi na pieńku. Pomimo że jestem człowiekiem tak bardzo łagodnym i ugodowym (jeśli Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną jest tym filmem, który oglądasz co rano, jako stosowny napęd na cały aktywny dzień), nie mogłem się z państwem W. w żaden sposób dogadać. Nie rozmawiałem więc wcale.

Aż przyszła nieoczekiwana wiadomość o śmierci pani W.

Nie, ten smutny fakt również nie skłonił mnie do podjęcia próby poprawy kontaktów, teraz już z samym wdowcem. Milczeniem uszanowałem jego żałobę. Po niespełna kilku dniach odszedł z tego świata również pies; w zasadzie to suka. Kolejny dowód na to, jak mocno i prawdziwie zwierzęta współodczuwają smutek swych właścicieli. Albo też zwykły, makabryczny zbieg okoliczności.

Zakończenie

Wszedłem do budki parkingowej, aby pogadać z portierem:

– Cześć Jurek.

– No cześć – podał mi swoją pożółkłą od tytoniu dłoń.

– Słyszałeś, że ta stara suka zdechła?

– No słyszałem… wiesz, ale ja jednak nie mówię w ten sposób o ludziach…

Podobno, w reakcji, wyglądałem tak (kliknij w paseczek):

[collapse]

Gdy wyjaśniłem, że chodziło mi o psa, obaj wybuchnęliśmy mocno niestosownym śmiechem.

Uważajcie z doborem słów, zawsze.

PS Jeśli ktoś ma ochotę skomentować sytuację, zapraszam.

  • Alutka

    Oj Buster, uśmiałam się, nie powiem 🙂 Ale makabra…

    • Najważniejsze, żeby z makabry zrobić humoreskę 🙂

  • watercolor

    Na takie właśnie teksty u Ciebie się czeka!

  • zapisuję klienta:
    „to na kiedy chce się pan umówić?” – pytam patrząc wcale nie zalotnie
    patrzy zdziwiony…
    „do aktu” – dodaję, żeby go dobić….
    zagadka typu: zgadnij gdzie pracuję? :))))))))))))
    świetny tekst, Buster, jak zawsze zresztą… 🙂

    • Ty to jesteś numerantka :))
      Dzięki!

  • 😀 <—- tyle powiem 😀