Facetka

Znacie określenie „facetka”? Na pewno. Oznacza ono kobietę i jest po prostu świetne – brzmieniowo, i w kontekście. Rozważmy to.

Największa popularność tego słowa przypadła na początek lat 90., gdy to używali go prawie wszyscy, a przynajmniej w moich stronach, czyli w wielkiej wsi zwanej Warszawą. O dziwo, a może przeciwnie – co oczywiste – „facetką” najczęściej rzucały kobiety, zwłaszcza wtedy, gdy przekaz miał w założeniu posiadać wydźwięk pejoratywny.

Mimo że do blokersa czy temu podobnego idioty i nieroba daleko mi podobnie, jak do pana Dalajlamy, we wczesnej młodości swoje na podwórkach spędziłem i to, co trzeba widziałem i słyszałem.

Były to na przykład takie kwestie:

– Kto ci zapieprzył rower?

– Pewnie ta facetka, co się tu ciągle kręci.

 

– Przez tę facetkę nie mogę spokojnie pracować.

 

– O nie! To znowu ta facetka.

 

– Weź zmień fryzjerkę… Ta facetka niedługo zupełnie zniszczy ci włosy.

Dla mnie osobiście „facetka” zawsze tożsama była z kobietą nacechowaną atrybutami męskimi, tj. posiadającą wąsy, ochrypły, przepalony i przepity głos, zmarszczki głębsze niż Kanion Kolorado i wielokrotnie połamany nochal, tak bardzo charakterystyczny dla osób niestroniących od denaturatu. Ubiór dostosowany do cech aparycji – jednym zdaniem: chodzący koszmar. Być może nawet drag queen.

Teraz, patrząc na to wszystko szerzej, zaczynam dochodzić do wniosku, że „facetka” to taki cywilizowany zamiennik na „starą kurwę”. A jak już jesteśmy przy wyżej wymienionej, tylko może w wersji bez przymiotnika, czy ktoś z moich miłych czytelników wpadł może kiedyś na myśl, aby zliczyć wszystkie „panienki lekkich obyczajów” od niechcenia rzucone na prawo i lewo w ciągu jednego tylko dnia? Sam niedawno próbowałem podjąć się tego zadania, ale szybko okazało się, że moje skromne umiejętności matematyczne nie będą w stanie sprostać karkołomnemu wyzwaniu.

Ktoś powie:

– No dobra, to stwórzmy może określenie będące odpowiednikiem „facetki” w odniesieniu do mężczyzny.

To wcale nie takie proste. Patrząc analogicznie, wychodzi na to, że tylko „kobiet”.

– Szłam pod rękę z moim kobietem.

Brzmi jak wypróżnienie.

Luby

Mój luby, moja luba. To coś jeszcze bardziej irytującego, niż publiczne wystąpienia Antoniego Macierewicza. Albo Grzegorza Schetyny. Określenia szczególnie często nadużywane na różnych i rozlicznych (od cholery tego jest) forach dyskusyjnych dla kobiet.

Silenie się prostych ludzi na styl pseudo-poetycki niszczy internet jeszcze bardziej niż pudelek i blogi modowe. A nie, wróć – te drugie przecież tworzą internet.

– Bo oni są tak bardzo zakochani, że już sami nie wiedzą, jak nazwać swoją miłość. – rzuci jakaś facetka.

L’art pour l’art – powiedzieliby Francuzi. Ja użyłbym mocniejszego przysłowia, ale pominę, jako że o wypróżnianiu i tak było już wyżej.

Czy w tych porąbanych czasach nie można już po prostu powiedzieć, aby nie wypaść z tzw. mainstreamu :

– mój chłopak/moja dziewczyna,

– partner/partnerka,

– facet/facetka kobieta,

– chłop/baba?

A już chyba najlepszy przykład dała ujmująco piękna Michelle w którejś z pierwszych części „American Pie”, mówiąc o Jimmym: „To mój fajfus”.

Jak już jesteśmy przy kobiecych internetowych (a są obecnie jakieś inne?) społecznościach, to nie sposób nie wspomnieć o używanym tam, tajemniczym dla wielu skrócie „TŻ”. Taka Żenada? Nie, ponoć chodzi o „Towarzysza Życia”. Już bym chyba wolał eutanazję.

Bo one, proszę Pani, to są tak wyemancypowane, że niedługo wszystkie zostaną same.

Coś w tym jest.

  • Alutka

    Haha, pamiętam doskonale „facetkę” i zawsze gdy zdarza mi się usłyszeć to określenie (coraz rzadziej) to wybucham śmiechem 😀

  • viki

    Pierwsze słyszę! Ale dobre!

  • Baśka WW.

    Facetka to taki facet w spódnicy. Ewentualnie w spodniach 😉

    • W zasadzie trudno się nie zgodzić 😉

  • A może luba facetka 😀 ??? Ale na serio to luby/luba mnie przerasta 😀 a facetkę jestem w stanie znieść tylko na memach 🙂

    • Luba facetka… zabiło mnie to ;)))

  • asi

    Facetka brzmi jak transwestyta , a luby jak bezjajowy 🙂 już lepszy ten fajfus, bo przynajmniej wiadomo co w trawie piszczy:))
    zolza73.blogspot.com