Dziennik pokładowy #4

Wszystko jest zmienne

Weźmy na ten przykład pogodę. Wczoraj, w niedzielnej stolicy panowała aura iście sielankowa: 28 stopni, przyjemnie nieagresywne słońce, delikatny zefirek owiewający muskularne plecy i ramiona Bustera, który wybrał się na długą, choć totalnie niezobowiązującą przejażdżkę rowerem.
IMG_20160619_185447

Natomiast dzisiaj, gdy po średnio dobrze przespanej nocy przyszło mi wstać do pracy, rolę budzika spełnił deszcz, który wielkimi i szybkostrzelnymi kroplami bębnił głucho o parapet.
IMG_20160620_073805

Nie, żebym po wieczornej kąpieli rozwiesił na balkonie ręcznik do wyschnięcia i nieopatrznie pozostawił go na noc. Wcale, a wcale.

Spójrzmy: niebo szare niczym gacie górnika, na ulicy kałuże o takiej wysokości, że samochody rozgarniają swoimi maskami wodę, jak nie przymierzając rekin, czy inny pstrąg. Jakże uwielbiam taką pogodę! Oczywiście jedynie wtedy, i pod kategorycznym warunkiem, że nie muszę wychodzić w tym czasie z domu, tylko mogę spać dalej w najlepsze, z klejnotami tyleż lubieżnie, co błogo wtulonymi w cieplutką pupę uroczej partnerki. Dzisiaj niestety nic z tych rzeczy, ale któż wie, co przyniesie nieodległy czas.

Kobiety

Są podobnie zmienne, jak pogoda. Wczoraj nic nie zapowiadało tak mokrego obrotu dnia, a nawet jeszcze dziś, o 1 w nocy niebo nad Warszawą było bezchmurne. Analogicznie: jednego dnia kobieta mówi, i wydaje się być o tym przekonana, że bardzo cię kocha i chce, już na zawsze i na wieczność, dzielić z tobą życie, łoże, uśmiechy i troski. Nazajutrz zaś, ta miłość jest już w jej mniemaniu zbyt trudna, a piętrzące się (jakieś tam zaledwie, bez przesady) przeciwności poczytuje jako potencjalne góry lodowe z podobnie znanego, co oklepanego, motywu filmowego. Ta łajba dalej już nie popłynie, a ty, biedaku, zachodzisz w głowę: dlaczego? Są pytania, których lepiej nie zadawać, są też pytania, na które nie ma żadnej odpowiedzi. Nie tylko tej racjonalnej, ale żadnej w ogóle. To dosyć przygnębiające.

Mój nastrój

Zazwyczaj bywam jak skowronek (teraz również trybem życia), ale gdy nagromadzi się pewien ładunek negatywnych emocji, wystarczy sama tylko wzmianka o zapałce, aby nastąpił taki wybuch, wobec którego historyczna erupcja Wezuwiusza jawi się jako mdła emanacja błędnego ognika nad moczarami w północno-wschodniej Polsce. Tym podobne skumulowanie wynika oczywiście z faktu, że w ciągu dnia muszę być miły dla wszystkich ludzi, którzy zwracają się do mnie w różnych sprawach: zazwyczaj są to kwestie typowo techniczne. Ale bywają również arcypoważne dylematy ogrodnicze, tudzież zaginiony kotek. Albo szczur. Albo kot i szczur jednocześnie – i weź wytłumacz zapłakanej ośmiolatce, że z tego duetu szansę się odnaleźć ma jedynie wąsaty Mruczuś.

Ale jest też coś stałego

Czyli osiedlowe staruszki, które dalej i nieustająco mnie adorują. Nie wspominam już o sąsiadkach z bloku, bo tutaj sprawa jest oczywista jak Boże Narodzenie. Natomiast raz w miesiącu łapię fuchę, w postaci koszenia trawy na okolicznym terenie osiedlowym. Hektar do skoszenia kosiarką jeżdżoną, z napędem własnym (grochówka) i wspomaganym (paliwo rakietowe), do tego dwadzieścia kilka podokiennych ogródków działkowych, które bez litości oprawiam kosą spalinową. Fajne ćwiczenie na mięśnie. I tak idąc sobie z tym pokaźnym sprzętem na wierzchu (że o kosie nie wspomnę), mijam grupę najbardziej prominentnych przedstawicielek okolicznego Koła Starszych Pań, które (a to zdziwko!) niczym wrony obsiadły trzy ławeczki ustawione pod blokowiskiem. Minąłem je dostojnie, i wtedy słyszę:

– Popatrz, Krysia, kosiarz idzie.

– Jaki przystojny…


To bardzo miłe, jednak moje stanowisko pozostaje następujące:

Drogie Starsze Panie:

– Wymiana książek: TAK

– Wymiana płynów ustrojowych: NIE

  • hmmm, a jesteś pewien, że to o Tobie te staruszki mówiły?… bo wiesz, może jedna z drugą, jakąś wizję miały, takiej jednej postaci z kosą, niby mówią, że to kobieta, ale kto tam wie?…. :)))))

    • Coś w stylu: Buster jako mroczny kosiarz, który, gdy przechodzi, panie padają jak muchy… z zachwytu? 😉 To się nazywa skuteczna eutanazja… a, co najlepsze – przyjemna 😉

  • Alutka

    Ach te porównania busterowe 😀

  • Dulia88

    Taki fanklub no no, proszę 🙂 Fajnie uśmiać się z rana

    • Bo Buster, proszę Pani, to cały czas jest w grze 😉

  • Kosiarz! Dobre sobie;)